Książki
Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO PDF Drukuj Email
Wpisany przez Krzysztof P.   

Diane Ackerman, Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO, wyd. Świat Książki 2009

W marcu br. wszedł na ekrany polskich kin film w reżyserii Niki Caro pt. Azyl, którego inspiracją była książka Diane Ackerman  pt. Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim ZOO-  dostępna w naszej Wypożyczalni dla Dorosłych. Warto sięgnąć po literaturę przed filmem bądź jako jego uzupełnienie czy porównanie tej samej opowieści wyrażonej różnymi środkami.

Autorka opowiada historię od września1939 r., kiedy  po ostrzałach i bombardowaniu Warszawy zniszczeniu ulega zoo. Zwierzęta giną, rozpierzchają się, a najcenniejsze okazy wywożone są do Berlina. W Polsce hitlerowski okupant uruchamia machinę eksterminacji Żydów. Wówczas Antonina i Jan Żabińscy, (on jest ówczesnym dyrektorem), podjęli decyzję o udzieleniu schronienia żydowskim obywatelom Warszawy. Puste klatki, wybiegi, miejsca niedostępne stają się kryjówkami, prace porządkowe powierzone zostają ukrywającym się. Udaje się to przez trzy lata- to oczywiście skrót wspomnieniowej fabuły. Książka jest portretem pp. Żabińskich, ludzi wrażliwych, mądrych, pełnych współczucia i oddania.  Za swą  postawę i działalność zostali w r.1968 uhonorowani przez Instytut Yad Vashem tytułem Sprawiedliwi wśród Narodów Świata. Po ten wycinek z historii Zagłady, szczegóły z życia Żabińskich, ich pracy, trwogi, lęków, wyzwań trzeba sięgnąć po książkę.

Azyl. Opowieść o Żydach…. nie jest językowo i stylistycznie książką wybitną. Być może jest to wina tłumaczenia, może czegoś innego, co nie należy do oceny w rekomendacji książki ze względu na jej wartości poznawcze. Niewątpliwą wartość stanowi bibliografia umieszczona w książce. Autorka sięgnęła do wielu różnych źródeł, o czym informuje

Ewelina Roszman / moderatorka DKK/

Poprawiony: wtorek, 28 marca 2017 12:28
 
Krzysztof Varga, Langosz w jurcie, wyd. Czarne 2016 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Sylwia J.   

Po Gulaszu z turula i Tańcu z mangalicą1 Krzysztof Varga raczy czytelników langoszem, kolejnym ciężkostrawnym, lecz smacznym, daniem węgierskim. Wymienione książki tworzą swoistą trylogię, będącą alternatywnym bedekerem po węgierskiej prowincji. Szlak wytyczają restauracje, bary, gospody, które kiedyś odwiedził lub właśnie poznaje, by raczyć się tym, co najsmaczniejsze w kuchni węgierskiej. To, co spożywa, przedstawia tak, że nabiera się chęci wyprawy na Węgry, by w tamtejszej atmosferze doświadczać smaków mało znanych u nas dań. Nie o smaki jedynie chodzi. Ciągnie Vargę do ziemi ojca węgierska literatura, stąd przypomnienie takich powieści jak: Szkoła na granicy Giezy Ottlika2 czy Harmonia caelestis Petera Esterhazego, architektura- pałace rodu Esterhazych, zmieniająca się lub trwająca w niezmienności prowincja oraz to, co za Stasiukiem nazywa postapokalipsą po niedawnym systemie aż po pogranicze ukraińsko- węgierskie. Wszystko czasem spowite kurzem, czasem niebanalnie piękne, w starciu starego z nowym. W wędrówkach poszukuje na prowincjonalnych cmentarzach grobów z nazwiskiem Varga. Tropiąc powinowactwa, częściej odtworzą lub pisze dzieje zmarłego. Te opowieści stanowią osobne, ciekawe, czasem zabawne historie. Właśnie, poczucie humoru Vargi! Przy lekturze można się uśmiechnąć pod wąsem, można parsknąć ze śmiechu. Podziwiam, jak pisze o Węgrzech, Węgrach, swojej rodzinie i o sobie. Ukochanie ojczyzny nie pozbawia go  krytycznego spojrzenia na pewne zjawiska i problemy. Pisze o nich z dystansem, nie unikając krytyki własnej nacji. Czuje się, że długo nie wytrzyma i wybierze się w podróż do swej drugiej (czy pierwszej ojczyzny, matczyznę ma w Polsce), a wtedy mimo zapewnień, że na trylogii kończy, powstanie tetralogia? Życzę tego sobie i czytelnikom, bo książki Vargi prowadzą czytelnika poza stereotypowe widzenie Węgier.

Langosz w jurcie wydany został w serii wydawniczej Sulina3, której jednym z zadań jest przybliżanie fenomenu zwanego Europą, ukazywanie  wstydliwych sekretów i głęboko ukrytych tajemnic, jak pisze o tej serii wydawnictwo Czarne.

1/ Książki dostępne w Wypożyczalni dla Dorosłych

2/ j.w. i 3/ j.w.

Ewelina Roszman / moderat. DKK/

 
Michał Książek, Droga 816, wyd. Fundacja Sąsiedzi, Białystok 2015 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Sylwia J.   

Z podziwem i zazdrością myślę o Michale Książku i jego Drodze 816 nagrodzonej Gdyńską Kostką 2016 r. za esej. Autor nie myśli o last minute czy all inclusiv w Barcelonie, tylko zaopatrzony w buciory, plecak, kurtkę i mapę (tak to i go widzę), rusza drogą krajową nr 816 z południa na północ, od Hrubieszowa przez Terespol w kierunku Hajnówki, zahaczając planowo, przypadkowo  lub z konieczności o miejsca w niewielkim oddaleniu od nadbużanki, bo tak potocznie droga ta jest nazywana.

Droga wzdłuż Bugu jest zewnętrzną granicą Unii Europejskiej. Prócz tej formalnej istnieje tam też granica: kultur, języków, alfabetu, mowy, wiary, historii, wśród przyrody: bujnej, pachnącej, tajemniczej, ale sprzyjającej tym, którzy jej nie unicestwiają. Mija lub odwiedza miasta niegdyś trzech kultur. Pokonując nadbużankę, Michał Książek odrzucił stereotypy, zaszłości krzywd i racji w opowiadaniu i opisywaniu ziemi i ludzi. Dzięki temu jego spojrzenie jest oryginalne, świeże, bez obciążeń, czasami melancholijne, czasami racjonalne, bolesne, bo jak inaczej pisać o zagładzie w hitlerowskim obozie w Sobiborze.

Czytelnik wraz z autorem obcuje ze światem, który warto zobaczyć,  poczuć, powąchać, usłyszeć, bo ileż tam ptaków!, pokontemplować to i owo, przez drogę 816 przebrnąć. Kompozycja tekstu sprzyja lekturze. Książka jest zbiorem krótkich tekstów, którymi nie sposób się zmęczyć.

Ewelina Roszman / moderatorka DKK/

 
Michał Głowiński, Zła mowa, wyd. Wielka Litera 2016 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Sylwia J.   

 

 

Od końca lat 60. ubiegłego wieku literaturoznawca, profesor Michał Głowiński, prowadził zapiski dotyczące języka propagandy ówczesnej władzy. Wykorzystując nazwę z Orwellowskiego „Roku 1984”, określił go nowomową. Temat i komentarze wykluczały wówczas możliwość publikacji. Teraz pod tytułem Zła mowa zostały upublicznione i brzmią całkiem współcześnie. Profesor zebrał materiał językowy z czterech epok propagandowych : przed Marem`68 i po nim, z narodzin i działalności opozycji w l.70., z okresu powstania i działalności pierwszej Solidarności, przez  lata stanu wojennego.

Jak wiadomo, nowomowa nie służy informacji i komunikacji, lecz ma tworzyć zamknięty świat, w którym władza dowolnie ustala znaczenie pojęć, a nawet je tworzy zgodnie z jej aktualnymi potrzebami. Słowom nadaje nowe znaczenia, zmieniając ich sens. (Np. kontrowersyjny w pewnym czasie nie znaczyło: budzący sprzeczne emocje, lecz: źle widziany lub niezaaprobowany przez władzę.) Takie nowe znaczenia narzucone słowom nie informują, lecz oceniają kogoś lub coś, kształtują poglądy, wskazują, które są słuszne, a które nie. Mogą zmieniać świat, niestety, nie na lepszy. Zła mowa, co wiemy z bieżącego życia, może służyć też wykluczeniu. Źródłami, z których autor czerpał, były: artykuły prasowe, przemówienia, wystąpienia z okazji rocznic lub różnych bieżących wydarzeń, recenzji książek i spektakli, sprawozdania, relacje. Cenne są w książce komentarze autora, który patrzy na władzę i jej poczynania z dystansem, krytycznie, sympatyzując z opozycją, wykluczanymi, ośmieszanymi, pogardzanymi i pomawianymi. Tym sposobem dekonstruował urzędową mowę PRL-u. Zbiór ułożony chronologicznie może być źródłem wiedzy o najważniejszych, wg władzy, sprawach i ludziach tamtych lat.

Gdy dziś pojawiają się słowa: nasz polski dom, prawdziwi Polacy, skrajni lewacy, wykształciuchy, Polacy gorszego sortu, widzę, że zła mowa zagraża demokracji i budowaniu wspólnot. Myślę, że prof. M.  Głowiński znów robi zapiski, bo materiał jest bogaty, co cieszy jedynie językoznawców.

Po książkę warto sięgnąć, bo nabrała aktualności i wybrzmiewa jak swoiste memento.

Ewelina Roszman / moderatorka DKK/

 
Andrzej Stasiuk, Osiołkiem, wyd. Czarne 2016 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Sylwia J.   

 

Wydawnictwo Czarne, jedno z wiodących, obchodzi 20- lecie działalności. Wydaje ok.100 tytułów rocznie. Wydawcy z innych krajów europejskich nie kryją, że inspirują się w wyborze reportaży publikacjami Czarnego. Gratulując wydawnictwu osiągnięć, życząc udanych pomysłów, rekomenduję książkę pt. Osiołkiem Andrzeja Stasiuka, która dostępna jest w naszej Wypożyczalni.

… po Ameryce trzeba by amerykańskim […] A tam wszystko z automatami. […] Lewa noga unieruchomiona, prawa ręka to samo. Co z nimi zrobić zwłaszcza w dłuższej trasie?[…] Bo w prowadzeniu najfajniejsze jest to, że człowiek wszystko ma zajęte. Głowę znaczy, zmysły i kończyny.[…] wszystko bzyczy, kręci się, zazębia […] arytmia w spalinowym cielsku…1 - te słowa Andrzeja Stasiuka tłumaczą, dlaczego znów ruszył na wschód, tym razem do Azji Środkowej, gdzie celem jest Tadżykistan-  po melancho, w dodatku  starym, sprawdzonym autem spalinowym, zwanym osiołkiem, który w systemie ciągłego niedoboru, a teraz w Rosji czy byłych republikach, naprawi przy użyciu nieskomplikowanych narzędzi każdy fachowiec. Jedzie więc Stasiuk z niejakim Z., który nigdy nie spał pod namiotem, ale na mechanice zna się jak mało kto, tak po prostu i mówi o sobie, facecie dobrze po pięćdziesiątce, dziecku komunizmu i amerykańskiej popkultury, o ukochanym Płatonowie, Polakach, Polsce, przestrzeniach Rosji, postsowieckim wschodzie, rozpadzie. Łączy przeszłość z teraźniejszością i dzieje swych doświadczeń samochodowych: od gaz-u 69, wujowskiego lublina-51, ify F8, przez garbatą warszawę, po peugeota 206, stwierdzając, że czymś żywym się powoziło. Wspomina samochody, woń spalin, filmy po to, żeby nadać sens teraźniejszości. Jedzie, by od batiuszki dowiedzieć się, że polska Wolność między nami a Germanią to nie wolność, tylko pech. O Polsce i naszej specyfice rozmawia z różnymi ludźmi, trochę dziwakami, potomkami zesłańców, dzięki czemu można na Polskę i nasze sprawy spojrzeć cudzymi oczami. Jak Stasiuk pisze! Dosadnie, kiedy trzeba- siarczyście lub melancholijnie, ironicznie, rzeczowo i szczerze. Ma swój gawędziarski styl, za który wielu go kocha, niektórzy próbują naśladować, nie wiedząc, że trzeba mieć jeszcze to coś… nie do kupienia i podrobienia. Kiedy wylicza nazwy miejscowości: Altata, Sazanka (bajoro), Pionierskoje, Pridrożnyj, Saratow, Riazunka, Uriupińsk, wyobraźnia działa. Osiołkiem, jak twierdzą niektórzy i wydawca na II stronie okładki, to sowizdrzalska elegia o odejściu: epoki, młodości, starych samochodów. Coś z tego na pewno odeszło, ale pozostał ten sam wir w głowie, dla którego warto przeczytać Osiołkiem.

1 Wszystkie cytaty z ww. wydania książki

Ewelina Roszman / moderatorka DKK/

Poprawiony: wtorek, 20 grudnia 2016 15:21
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 36

Kalendarz wydarzeń

maj 2017
P W Ś C Pt S N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
czerwiec 2017
P W Ś C Pt S N
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2

Free template 'Colorfall' by [ Anch ] Gorsk.net Studio. Please, don't remove this hidden copyleft!

feed-image Feed Entries