Polecamy najnowszą książkę, Romy Ligockiej pt. ?Dobre dziecko? opublikowaną w Wydawnictwie Literackim
Wydawać by się mogło, że Roma Ligocka napisała już wszystko o swym ocaleniu, czerwonym płaszczyku, życiu przed i po marcu `68 oraz własnych i rodzinnych perypetiach. Okazuje się, o czym sama pisze na okładce książki, że ??wspomnienia- szczególnie te bolesne- mają swoje warstwy i nie wszystkie można odkryć naraz. To, o czym mówię w tej książce, było tak głęboko poruszające, wstydliwe i trudne, że potrzebowałam wielu lat, by dojść do momentu, w którym mogę o tym napisać.?* Cóż takiego skrywa ta warstwa wspomnień?
Roma Ligocka opowiada o okresie swego dojrzewania, czyli czasie, który wg niej ??jest bardzo trudnym procesem, [?] kiedy jest się młodym, ładnym i wesołym??*. Dla niej nie był okresem szczęśliwości. Żyła w świecie ludzi dorosłych, którzy, tak jak ona, ocaleli z zagłady i to doświadczenie ukształtowało ich na całe życie, ciągle budząc lęki, niepokój, obawy oraz inne postrzeganie rzeczywistości, na którą rzutuje przeszłość. Przeżyte ucieczki, niepewne kryjówki, zdrady, odgłosy esesmańskich butów i ich krzyki, śmierć bliskich ciągle są koszmarami niedającymi spokojnie spać. Są snami, które ciągle jeszcze ją „duszą”. Bohaterka w świecie dorosłych czuje się zagubiona i nierozumiana. W szkole zabiega o przyjaźń, o którą trudno, bo Roma, choć inteligentna i oczytana ponad wiek, jest inna. Problemy matki, jej pragnienie miłości, choroba serca, związek z żonatym mężczyzną, w końcu emigracja, to wszystko obciąża i ogranicza Romę, która nie jest w stanie racjonalnie nad tym zapanować i żyć swym młodzieńczym czasem tak, jakby chciała. W tle powojenny, piękny, bo niezniszczony Kraków i Polska, która nie ułatwia życia nikomu. Bierut i Stalin to nazwiska wymawiane szeptem, wezwania do UB i doświadczenie przesłuchania, śmierć Stalina i zmiany w Polsce, które jeszcze są niewiadomą, to wszystko ma też wpływ na bohaterkę. O tym wszystkim opowiada z perspektywy starszej kobiety, która odwiedza swego syna w Buenos Aires. Odwiedza, by pożegnać, bo on tam właśnie postanawia osiąść. Roma pyta siebie, czy ?..może mnie spotkać nieoczekiwane szczęśliwe zakończenie- czy nasze losy kiedykolwiek mogą mieć jakiś happy end??* Brzmi to gorzko, dopóki nie przeczyta się ostatniego zdania, które brzmi jak akceptacja siebie, losu oraz pogodzenie i uspokojenie: „A może ja sama dla siebie jestem happy endem- jedynym szczęśliwym zakończeniem.”*
Jak większość wspomnień Romy Ligockiej, tak i te opatrzone są jej rysunkami oraz fotografiami z życia w powojennym Krakowie, Zakopanem i nad Bałtykiem.
Polecamy!
*cytaty z w.w. wydania książki
Bogumiła Dettlaff