Filip Springer, ?Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach”

Filip Springer, „Zaczyn. O Zofii i Oskarze Hansenach”, wyd. Karakter i Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Kraków – Warszawa 2013

Po udanej „Miedziance” oraz reportażach „Źle urodzone” na kolejną książkę Filipa Springera czekam z wiarą, że rozczarowania nie będzie. Nie było. Pierwsi czytelnicy wysoko ocenili książkę, wskazując głównie, że to: biograficzny reportaż, którego bohaterami są Hansenowie, głównie Oskar, wizjoner architektury, którego projekty zderzyć się musiały z realiami i finansowymi możliwościami PRL. Ciekawa jest geneza książki. Powstała ze zdumienia i złości autora, że nikt w czasie edukacji nie wspomniał o Oskarze Hansenie i jego zrealizowanych i niezrealizowanych projektach. Chociaż to nazwisko pada w „Źle urodzonych”, jednak jego osoba nie stanowi tu ważnego wątku. Kiedy F. Springer zagłębił się w losy Oskara Hansena i jego żony Zofii, powstał, wg mnie, nie tylko ciekawy reportaż, ale książka o ponadczasowych problemach i zjawiskach: architektonicznych, artystycznych, filozoficznych, z historią ludzką na pierwszym planie.

W „Zaczynie”? mowa jest o przestrzeni, którą Hansenowie wykreowali, o ich niezwykłych losach, odwadze architektonicznej, polskiej mentalności, a przede wszystkim o człowieku i powinnościach wobec niego. Oskar Hansen przeciwstawiał kulturę architektoniczną „kulturze” rynku, deweloperów i twórczego ego zamiast służebności wobec człowieka i jego potrzeb. Autorowi udało się oddać atmosferę PRL wobec artystów i swobody twórczej oraz przypomnieć dyskusje o przestrzeni, jakie toczyły się przez lata za sprawą Hansenów. Ponadto poprzez jednostkowe losy odtworzył fragment dziejów Europy XIX wieku, bo Hansen jest Norwegiem, którego życie związane było z: Polską, Związkiem Radzieckim, Finlandią, Norwegią, a za sprawą podróży po powojennej Europie: z Francją, Niemcami, po schyłek XX wieku. „Zaczyn” jest kolejną historią niesamowitą, acz prawdziwą o idealiście, który mogąc pozostać na Zachodzie, wrócił do Polski, mówiąc: „Tam są ruiny, tam na mnie czekają”, a kiedy ktoś podważał wartość jego pomysłów, mówił: „To jest po prostu zaczyn”. Hansenowie byli ludźmi, którzy woleli po sobie pozostawić świetne projekty niż mało udane realizacje, które takimi stawały się po „poprawkach” peerelowskich decydentów.

„Zaczyn” Springera polecam, gdyż jest to portret pary polskich architektów oraz dyskurs o kulturze i sztuce, architekturze widzącej człowieka oraz o idealistach i wizjonerach, osobności O. Hansena wynikającej z jego korzeni. Nieliczne zdjęcia dopełniają treść, ale najważniejsze są te, których nie ma, bo F. Springer tak prowadzi opowieść, że zmusza, by opisywane miejsca obejrzeć. (Chwała globalnej sieci!) Gdy to zrobiłam, zrozumiałam bardziej nie tylko idee Hansena, ale i słabość, bezduszność i odhumanizowanie polskiej architektury „tworzonej” od lat w miastach, na przedmieściach, peryferiach i wsiach Polski. Książka jest hołdem dla Hansenów, ale pokazuje też, jak groźne jest spychanie tradycji, kultury na plan dalszy oraz zapominanie o korzeniach i takich potrzebach człowieka, jak: przestrzeń, obcowanie z naturą, możliwość kontaktu z drugim człowiekiem w każdej potrzebie. O tym wszystkim jest najnowsza książka Filipa Springera, którą gorąco polecam.

Ewelina Roszman

/moderatorka DKK/