Jeremie Dres, Nie pojedziemy zobaczyć Auschwitz, tłum. Natan Okuniewski, wyd. MF Studio 2014
Zawsze słowo pisane nad obraz, a przy nadmiarze zbanalizowanej kultury obrazkowej, rzadko, a właściwie dopiero po raz drugi, pojawia się w tej rubryce rekomendacja komiksu (dla dorosłych). Wskazujemy jedynie te pośród nich, które łączą wysokie walory artystyczne z ważką i niezwykle ciekawą treścią. Tak jest w wypadku komiksu Nie pojedziemy zobaczyć Auschwitz.
Autor, Jeremie Dres, postanowił przyjechać z Francji do Polski, by przyjrzeć się i zrozumieć dzisiejszą sytuację polskiej społeczności żydowskiej oraz poznać miejsce, z którego pochodzili jego dziadkowie. Dokładniej o genezie komiksu pisze Jan Śpiewak w „Przedmowie”: Jeremie nie chciał jechać do Auschwitz .[?] Chciał trochę bardziej zrozumieć ten dziwny kraj nad Wisłą, gdzie urodziła się jego babcia. Jego podróż śladami przodków może się wydawać oczywista, a jednak mało który Żyd się na nią zdobywa. Często brakuje im siły, odwagi, ciekawości i czasu. Jeremie wszystko to posiadał. Dzięki temu powstał komiks, który jest pełnym poczucia humoru portretem naszej społeczności i kraju, ciągle borykającego się ze swoją historią. Natomiast autor informuje, że: Wszystkie wypowiedzi przytoczone w tej książce są prawdziwe. Czy w końcu pojechał zobaczyć Auschwitz, co zastał na kirkucie w Żelechowie, miejscu pochówku dziadka, jak jest postrzegana społeczność żydowska dziś, jej kultura, religia w stolicy, a jak na prowincji – o tym wszystkim nie tylko między wierszami, ale obrazowo i wyraziście w polecanym komiksie. Dodam, że kreska rysownika jest oryginalna, rozpoznawalna, a wszystkie obrazy czarno- białe.
Ocenę pomysłu graficznego pozostawiam czytelnikom, zachęcając do poznania historii dziadków autora oraz do refleksji nad tym, jak widzą Polskę inni.
Ewelina Roszman /moderatorka DKK/