Podobnie jak kilka milionów młodych Polek i Polaków, tak i my 1 września podjęłyśmy intelektualne wyzwanie na kolejny rok szkolny. Na ten dzień wyznaczyłyśmy sobie, bo klub niezmiennie tworzą panie, pierwsze po wakacyjnej przerwie spotkanie DKK. Była to, jak informowałam w czerwcu, jedynie przerwa od spotkań, a nie od czytania. Przedmiotem dyskusji były dwie książki: powieść Antoniego Libery pt.: „Madame” oraz kolejny zbiór reportaży Mariusza Szczygła pt.: „Zrób sobie raj”. Spotkanie zgromadziło 16 czytelniczek.
Za naturalną kolej rzeczy uznałam poznanie „Zrób sobie raj”, gdyż pierwszy zbiór reportaży M. Szczygła pt. „Gottland” omawialiśmy w maju 2010. Wówczas książka zaciekawiła, a nawet zachwyciła, a przede wszystkim poszerzyła wiedzę o Czechach i Czechosłowacji/ Czechach. W odbiorze i ocenie „Zrób sobie raj” nie było już takiej jednomyślności i zgody.
„U nas w Polsce”?, „My to” / czyt. Polacy/?-takie zdania po przeczytaniu poszczególnych reportaży potwierdzają opinię, że teksty w tym zbiorze mówią dużo nie tylko o Czechach, ale też o Polakach i Polsce. Czytając o braciach Słowianach- Czechach, widzimy siebie w podobnych sytuacjach i oceniamy? Zastanawiamy się też, czy mamy wśród naszych rodaków tak oryginalne, prześmiewcze czy tragiczne osoby, którym ktoś powinien poświęcić chociażby reportaż. Myślę , że są i tacy, ja się do nich zaliczam, którzy zazdroszczą Czechom zdrowego dystansu do wielu spraw, które u nas nabrały przesadnie wielkiej rangi. Jednakże rozdział pt. „Wytwórnia śmiechu” , na co zwróciła uwagę jedna z czytelniczek, mówi, że: „Czesi mają niezliczone ilości teorii na temat humoru i śmiechu”, ale która z nich najbardziej odzwierciedla ich charakter i codzienność? Co faktycznie oznacza ich śmiech w konkretnych momentach życia? Na to pytanie może każdy sobie odpowiedzieć, pod warunkiem, że przeczyta reportaże z tego zbioru. Wśród czytelniczek były też takie, które żałowały, że tej książki M. Szczygła nie znały przed podróżą do Czech, bo wówczas wiele zjawisk i zachowań byłoby obłaskawionych, nie powodowałyby zdziwienia, ułatwiłyby porozumienie. To potwierdza, że książka pomaga zrozumieć i poznać Czechów, a taki był chyba jeden z zamiarów twórcy. Faktycznie, można powiedzieć, że M. Szczygieł jest czechofilem , ale nie bezkrytycznym.
W drugiej kolejności wymieniłyśmy wrażenia i opinie o powieści A. Libery pt. „Madame”.
Chociaż od wydania książki minęło już ponad dziesięć lat, powieść podoba się i chyba w ogóle nie straciła świeżości. PRL- owskie realia lat 60. pokazane z punktu widzenia licealisty, a potem studenta, jego dojrzewanie, także to intelektualne, świat kulturalnej elity, dławienie jej przez system, zmaganie się , by żyć godnie i móc zawsze z czystym sumieniem spojrzeć w twarz sobie i innym, są nadal ciekawe, poruszające. Uwikłanie w coś każdego z bohaterów powoduje , że miejscami czyta się tę powieść jak dobrą sensację. Z tych powodów książka zaciekawiła, przywołała wspomnienia, przypomniała o jednostkowych zmaganiach z opresyjnym systemem. Czytelniczki, podobnie jak krytyka, zauważyły, że o najnowszej historii swego narodu można pisać w sposób zajmujący, językiem pięknym, świadomie modelowanym, by wyłuskać z niego to , co najpiękniejsze, a do czego tęsknimy bombardowane na co dzień pospolitością i bylejakością mowy ojczystej.
Zgoda panowała w ogólnej ocenie obu omawianych książek: warto po nie sięgnąć, a czas im poświęcony nie był czasem zmarnowanym, o czym przekonują panie przybyłe na spotkanie DKK 1.09. br. w PiMBP w Wejherowie oraz moderatorka-
Ewelina Roszman