Matthew Tyrmand & Kamila Sypniewska, Jestem Tyrmand. Syn Leopolda, wyd. Znak 2013

Matthew Tyrmand & Kamila Sypniewska, Jestem Tyrmand. Syn Leopolda, wyd. Znak 2013

Wielbicielom powieści „Zły” oraz miłośnikom biografii rozszerzonej o współczesne wątki polecam książkę syna Leopolda, Matthew, o której pisze: Nie będzie to sentymentalna opowieść ze zbiorem anegdot o sławnym ojcu, bo go nie znałem.* Jest to książka o poszukiwaniu ojca. Gdy w 1985 r. Leopold Tyrmand zmarł nagle, jego syn miał cztery lata. Kiedy zimą 2010 r. na Dworcu Centralnym w Warszawie zapytał dwudziestolatka czytającego „Złego”, czy ta książka mu się podoba, a w odpowiedzi usłyszał, że zmieniła jego życie, stwierdził, że ten dwudziestolatek wiedział o Leopoldzie więcej niż ja.[?]Ojciec przekazał mi w genach niezgodę na głupie ideologie[?]Nie zdążył jednak przekazać swej ojcowskiej miłości. Po założeniu konta na Fecebooku Matthew zasypany został pytaniami o siebie i ojca. Przestałem być synem bez ojca. Zdał sobie sprawę ze skali popularności ojca w Polsce i żywej pamięci o nim. Przyszło mu się zmierzyć z legendą, Co jest wspaniałe i przygniatające.

Opowieść, mimo gadulstwa, które, jak twierdzi, odziedziczył po ojcu, jest niedługa, zwięzła i dowcipna. Zaczął od przedstawienia realizacji własnych ambicji od Brooklynu, przez Manhattan aż do Wall Street. Scharakteryzował szkolnictwo wyższe w USA, specyfikę szybkich i wielkich karier na Wall Street. To wszystko jest okazją, by pokazać świetność Ameryki zbudowanej przez emigrantów z całej Europy i innych kontynentów. W tle snuje historię rodów swych dziadków, także tych, którzy zginęli w Auschwitz. W Polsce miał możliwość zapoznać się w IPN z teczką ojca: Pomieszane pierdoły z intymnymi historiami, paskudne donosy, [?] przygniotła mnie absurdalna potęga tej machiny. Przeżył wzruszające chwile, odwiedzając w Warszawie miejsca, gdzie ojciec pomieszkiwał, szczególnie mocne wrażenie zrobiła siedziba YMCA przy Konopnickiej z wmurowaną tabliczką w kształcie winylowej płyty, głoszącej, że papa mieszkał tutaj w latach 1946-1955 i napisał „Dziennik”. Książkę kończą refleksje o ewentualnym powrocie i życiu które dzieli ocean, życiu w dwóch światach,  zbieraniu hołdów należnych ojcu? i wiele innych myśli, spostrzeżeń i refleksji związanych z ojcem, Leopoldem Tyrmandem, Polską, Ameryką i różnicami w postrzeganiu tych samych spraw z różnej perspektywy. Lektura obowiązkowa nie tylko ze względu na autora „Złego”.

*wszystkie cytaty z w.w. wyd. książki

Ewelina Roszman  /moderatorka DKK/