„Otwarty, bo powszechny. O kościele, który może boleć” Józefy Hennelowej

Polecamy niepozorną w formie, ale wielką i odważną  w treści książkę wieloletniej redaktorki „Tygodnika Powszechnego”, Józefy Hennelowej, pt.„Otwarty, bo powszechny. O kościele, który może boleć”. Autorka na wstępie tym, którzy nie znają jej różnorodnej działalności, deklaruje się jako osoba, którą wiara katolicka ukształtowała, była i jest częścią jej życia, a ona jej. Pisze ?..o Kościele, który jest mój i który nieraz mnie boli osobiście.? Książkę poświęca swemu nieżyjącemu ojcu, dla którego ten kościół był ??Kościołem niewzruszonej wiary.? Pisząc o sprawach ważnych, fundamentalnych, pokazuje, że  można mówić mądrze, rzeczowo, nie atakując i nie deprecjonując myślących inaczej. J. Hennelowa krytycznie ocenia tych, którzy  z krzyża, czyli symbolu  dobra i miłości, uczynili oręż. Przypomina pewne posunięcia i zachowania hierarchów oraz osób świeckich, które  próbując dekretować wartości chrześcijańskie, narobili więcej złego niż dobrego, psując przy tym prawo, a więc osłabiając i godząc w zasady gwarantowane  ustawą zasadniczą. Omawia sytuacje, gdy kościół zamiast dyskutować  i wsłuchiwać się w głos tych, którzy go tworzą, czyli wiernych, ogranicza się do kategorycznych werdyktów.

Co boli ją najbardziej? Głuchota kościoła na to, że to co katolickie nie musi być niesione na sztandarach. Krytycznie ocenia sposób wprowadzenia religii do szkół, pilnowanie przez kościół przywilejów, wpisywanie jego idei do dekretów, bez zastanowienia, jak to świadczy  o sile i jakości wiary. Boli ją milczenie hierarchów wtedy, gdy powinni zabrać głos, zabieranie głosu, gdy powinni zamilknąć.

To jedna, choć nie w pełni tu omówiona część książki. Jest też wątek zmian w liturgii, która zamiast zbliżać, oddala kapłana od wiernych, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Są też sylwetki wielkich, acz zapomnianych księży- społeczników, którzy służyli ludziom, poświęcając się, nie oczekując w zamian wdzięczności. Są też przemyślenia i trafne wnioski o przyczynach mniejszej ilości ludzi chodzących do kościoła, utraty wiary i otwartej krytyki kościoła. Stawia też pytanie o to, kto i jak zajmie się tym co najistotniejsze- deficytem wiary. W pobieżnym  omówieniu  polecanej książki nie można nie wspomnieć, że mówiąc krytycznie, ale bez zapiekłej złości, na równi traktując przeciwników i zwolenników, wyraża troskę  o swój kościół. Książka jest wzorem publicznego dyskursu o sprawach ważnych i różniących Polaków. Gorąco polecamy!

Iwona Block