Ryszard Kapuściński „To nie jest zawód dla cyników”

Ryszard Kapuściński, „To nie jest zawód dla cyników”, wyd. PWN, Warszawa 2013

Czytając rozmowy i wykłady wydane w Polsce po raz pierwszy w tomie To nie jest zawód dla cyników, nie mogłam uwierzyć, że od śmierci Ryszarda Kapuścińskiego minęło sześć lat, a od czasu wygłoszenia wykładów dużo więcej. To, co przed laty o zawodzie dziennikarza i reportera napisał i przedyskutował ze studentami, nie straciło na znaczeniu i aktualności. Stało się chyba jeszcze ważniejsze, bo atrakcyjność, nadinterpretacja zdarzeń, możliwość szokowania i oglądalność, przesiąknięte swoistym cynizmem, przy braku wiedzy o etyce zawodu, stały się kryteriami dla mediów, w miejsce prawdy, rzetelności, uczciwości i pogłębionej refleksji o tym, o czym się mówi, pisze, co się pokazuje. Porównując słowa, opinie i wiedzę R. Kapuścińskiego z tym, co dziś oferują dziennikarze i media, stwierdzam, że każdy, kto podejmuje decyzję o pracy dziennikarskiej czy reporterskiej, powinien zacząć od lektury książki To nie jest zawód dla cyników, swoistego składu zasad, potem wszystkich pozostałych książek tego autora. Od pierwszych stron tłumaczy, co w zawodzie dziennikarza jest najważniejsze: odpowiedzialność za słowo i obraz, bo: Reporter odchodzi i nigdy nie wraca, lecz to, co napisał o napotkanych ludziach, będzie im towarzyszyć do końca życia. Reporter musi być człowiekiem wrażliwym, zdolnym do empatii, mieć odwagę żyć z ludźmi, o których zamierza pisać: w szałasie, na polepie, wśród much i robactwa, głodny, a zanim o nich napisze, przeczytać sto stron, aby napisać jedną. Ubóstwo nie płacze, ubóstwo nie ma głosu. [?] Tacy ludzie się nigdy nie zbuntują, dlatego potrzebują kogoś, kto będzie mówił w ich mieniu ? pisał w jednym z wykładów. Zasad wynikających z doświadczenia, wiedzy i idealizmu jest w wykładach dużo więcej. Stąd wiadomo, dlaczego jego reportaże mają charakter eseju. W odróżnieniu od bieżących, szybkich, migających informacji, u Kapuścińskiego, jeśli czytamy, że gdzieś wjechał czołg, wiemy, skąd wjechał, za czyją sprawą, po co i dlaczego, i co dzieje się z ludźmi, ich światem, gdy czołg odjedzie. W wykładach wyjaśnia, dlaczego jakiś tekst przepada po jednym dniu, nikt o nim za chwilę nie pamięta, a inny trwa przez lata, a nawet dziesięciolecia. Reportaż musi mieć wymiar uniwersalny, czyli mówić coś ważnego, istotnego, prawdziwego o świecie, ludziach, narodach, ich problemach i ziemi, na której żyją. Taki wymiar i charakter mają reportaże Kapuścińskiego, stąd po czterdziestu latach od ich ukazania się studenci i młodzi dziennikarze pytali go o sprawy związane z reportażami: „Cesarz”, „Szahinszach”, ?Heban?, „Busz po polsku” czy ?Imperium?.

Nie mogę nie wspomnieć o polszczyźnie Ryszarda Kapuścińskiego. On naprawdę odpowiednie daje rzeczy słowo, będąc powściągliwy lub wylewny, ale zawsze trafny w sposób ascetyczny wobec języka, którym się posługuje. Edukacja i oczytanie, kult języka ojczystego sprawiają, że nie znajdzie się związek frazeologiczny, którego znaczenie zna tylko właśnie go wypowiadający czy piszący, co jest obecnie zjawiskiem nagminnym, potwierdzającym bełkotliwość i bylejakość edukacji nie tylko dziennikarskiej, ale językowej. Tyle refleksji, bo ważniejsze, ciekawsze, wartościowsze i ponadczasowe jest przeczytanie wykładów Ryszarda Kapuścińskiego ujętych w książkę To nie jest zawód dla cyników.

Ewelina Roszman

moderatorka DKK dla Dorosłych