Pełna tajemnic powieść Joanny Szczepkowskiej,
poetycka jak piosenki Beatlesów…
W połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku w Gomułkowskim PRL-u cztery warszawskie dziewczynki
przysięgły sobie wieczną miłość do czwórki Beatlesów. Nic nie powinno z tego wyniknąć – a jednak wynikło. Po wielu latach, czyli w Polsce dzisiejszej, dawne przyjaciółki spotykają się ponownie. Ale nie jest to sentymentalne spotkanie. Muszą zrozumieć, czemu ich dzieciństwo naznaczył cień tajemnicy.
Odkrywają, że wplątane zostały w ponurą intrygę, którą wyjaśnić mogą tylko wspólnie.
Strawberry Fields Forever nie nadaje się do tańczenia. Beatlesi śpiewają to zbyt artystycznie, z melancholijnym zaśpiewem, ale to nie ma znaczenia, kiedy nie umie się tańczyć, kiedy taniec to po prostu kołysanie się w miejscu. Paul McCartney oczywiście umie tańczyć, ale jest zmęczony. Po koncercie, po walce z histerycznym tłumem nastolatek, po złożeniu setek podpisów na fruwających karteczkach, miło mu, ze wystarczy mnie kołysać, trzymając delikatnie za rękę. Jako najrozsądniejszy z zespołu zerka czasem na pozostałych chłopaków, czy przypadkiem nie robą głupstw, ale oni też padają ze zmęczenia. Może tylko Ringo, rozgrzany od perkusji, jak zawsze niespokojny – mój pokój jest za ciasny na jego temperament.
fragment powieści