„Z floty carskiej do polskiej” Mamerta Stankiewicza

Polecamy książkę dostępną w naszej bibliotece od pewnego czasu,  którą niedawno wznowiło wyd. Iskry, co bardzo nas cieszy, bo szkoda, by poszła w zapomnienie, szczególnie tu, na Wybrzeżu i Kaszubach. Chodzi o wspomnienia  Mamerta  Stankiewicza pt. „Z floty carskiej do polskiej”, które mogą być świetną lekturą dla miłośników historii, w tym historii Polski na morzu. Ciekawa jest też przedstawiona we Wstępie historia spisywania tych wspomnień, ich ocalenia oraz starań o upowszechnienie, które nastąpiło dopiero po r.1989.

Treść wspomnień ma układ  chronologiczny, co ułatwia odbiór i zrozumienie treści. Poznajemy dzieciństwo przyszłego kap. ż. w.  w szlacheckiej  rodzinie herbu Mogiła, naukę w Korpusie Kadetów w Petersburgu, służbę we flocie carskiej, bo początki to czas przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Następnie po rewolucji i wojnie domowej w Rosji pełen niebezpieczeństw, łącznie z pobytem w sowieckim łagrze, powrót do Polski, by oddać się do dyspozycji wiceadmirała K. Porębskiego, aż po objęcie służby pod polską banderą. Obok  losów M. Stankiewicza poznajemy obraz kształtowania się tradycji morskiej i marynarskiej II Rzeczpospolitej oraz wizję Polski na morzu, którą kpt. M. Stankiewicz wyraził słowami: Żaden kraj bez morza nie ma wolnego oddechu. Nie może osiągnąć dobrobytu i samodzielności, które się osiąga, gdy posiada się własne wybrzeże, własny port, własną flotę. Autor pokazał też codzienność ludzi morza, nie kryjąc własnych błędów i słabości, wyjaśniając przy tym motywy swego postępowania, decyzji i rozstrzygnięć nie tylko w sprawach zawodowych, ale  ludzkich. Był człowiekiem, oficerem, obywatelem, o jakich potomni mówią, że: „Teraz takich ludzi już nie ma”. Tak, w wypadku tej osoby nie jest to slogan. Pozostał niedoścignionym wzorem wspomnianych postaw dla wielu pokoleń marynarzy floty handlowej i marynarki wojennej. Zmarł 26 listopada 1939 r. skutkiem wyziębienia i ataku serca po opuszczeniu jako ostatni statku m/s „Piłsudski”, który najprawdopodobniej wszedł  na minę lub storpedowany został  przez U-Boota .

Chociaż styl narracji może się dziś wydać nieco archaiczny, jest wart uwagi, bo jest to język tamtych czasów.

Przypominamy, że życie Mamerta Stankiewicza, osobowość i służba stały się inspiracją dla Karola O. Borchardta do napisania książki „Znaczy Kapitan”. Dlaczego znaczy? Trzeba przeczytać we wspomnianych książkach, które nie mają ograniczeń wiekowych. Na pewno pogłębiają oraz pobudzają zainteresowania, przybliżają mało znaną historię jednostkową i narodową, pokazują patriotyzm, do jakiego ciągle można się odwoływać. „Znaczy przeczytać”.

Książka jest dostępna w Wypożyczalni dla Dorosłych.

Bogumiła Dettlaff