„Bieszczady w PRL-u” Krzysztofa Potaczały

Bieszczady, zaliczane do ostatnich dzikich miejsc Europy, są tematem książki  ?Bieszczady w PRL-u? pióra dziennikarza i reportera  mieszkającego w Ustrzykach Dolnych, Krzysztofa Potaczały.  Książka jest specyficznym przewodnikiem, bo po bieszczadzkich dziejach, gdy o stanie gór nie decydowała natura, lecz swoista „kultura”. Widzimy Bieszczady, jakich już nie ma, bo nie ma już ludzi, którzy mogli wpływać na „kształtowanie” gór i życia ani systemu politycznego, który na to pozwalał. Książka może zaciekawić nie tylko miłośników górskich wędrówek, ale wszystkich, których interesuje nieodległa  historia Bieszczadów, dzieje tworzenia infrastruktury, ludzi, którzy na to wpływali, walki o utrzymanie tych gór bez naruszania ich pierwotności.

Krzysztof Potaczała w 21 rozdziałach, wykorzystując wspomnienia żyjących pionierów, jak ich sam nazywa, oraz czerpiąc z prywatnych i urzędowych archiwów, opowiada, m.in. o: dygnitarzach polujących na żubry i  niedźwiedzie, zmaganiach z wilczymi watahami aż po bliską zagładę tego ssaka żyjącego w Bieszczadach, o tajemnicach rządowych  ośrodków wypoczynkowych, historii zburzenia pomnika Stalina w Ustrzykach Dolnych , walce o zachowanie rdzennych  nazw miejscowości, grabieży i niszczeniu ocalałych  z wojny obiektów sakralnych tej ziemi, zimie r. 1963/64, która odcięła mieszkańców wielu wsi od świata tak, że ludziom groziła śmieć głodowa. Te i inne historie młodszemu czytelnikowi wydać się mogą niesamowitym, kuriozalnymi, ale na pewno ciekawymi, a nawet pasjonującymi. Każda opowieść uzupełniona została archiwalnymi, czarno-białymi fotografiami ze zbiorów autora oraz osób, które w opisywanych zdarzeniach uczestniczyły.

Przed wyruszeniem na wędrówkę po Bieszczadach warto dowiedzieć się, którą drogę zbudowali więźniowie, komu „zawdzięczamy” „cuda” architektury bieszczadzkiej, kto był pionierem w przecieraniu szlaków. Po tej lekturze rozumie się też, że obalenie systemu PRL-u doprowadziło nie tylko do przemian społeczno-politycznych, ale też, w pewnym stopniu, uratowało  Bieszczady. Gorąco polecamy!

Bogumiła Dettlaff