Czy ludzka śmierć może być warta więcej niż ludzkie życie? „Polisa śmierci” Robina Cooka

Są takie nazwiska w literaturze światowej, które zyskują miano wybitnych, pomimo tego, że proza, którą uprawiają nie wydaje się traktować bezpośrednio o tematach ważnych. Tak jest z Robinem Cookiem „mistrzem thrillera medycznego, zawodowo lekarzem. Za co cenią go miłośnicy jego twórczości”

Po pierwsze za fenomenalnie poprowadzoną akcję, która płynie wartkim nurtem, wciągając nieświadomego upływającego czasu czytelnika. Po drugie za świetnie naszkicowane postacie bohaterów, które, przewijając się przez różne powieści, „zadomawiają się” w naszych umysłach. Po trzecie za pedantyczną wręcz dbałość o szczegóły medyczne, które konsultowane są zawsze z wieloma specjalistami – dzięki temu wiemy, że autor docenia każdego czytelnika i nie mydli mu oczu fikcyjnymi pomysłami. I w końcu po czwarte – moim zdaniem najważniejsze – za umiejętność ukrycia między wierszami brutalnej prawdy o kondycji moralnej współczesnego człowieka. Robin Cook jest świetnym obserwatorem otaczającej nas rzeczywistości. Widzi co dzieje się z ludzką moralnością, etyką, jak daleko potrafimy przesunąć wszelkie granice odcinające nas od zła. I te obserwacje wplata w swoje powieści. Choć mówi o opętanych rządzą sławy naukowcach, czy też ogarniętych rządzą pieniądza lekarzach i przedsiębiorcach, ukazuje tak naprawdę brutalną prawdę o człowieku w ogóle?

W „Polisie śmierci” dowiemy się najpierw jak przebiegać mogą pracę nad hodowlą ludzkich organów z komórek macierzystych. Wtajemniczona w ten proceder zostanie studentka medycyny Pia Grazdani, której przyjdzie rozwikłać zagadkę tragicznego w skutkach wypadku w labolatorium?

Co dzieję się, gdy w umyśle człowieka ludzkie życie przestaje być warte mniej niż ludzka śmierć? Do czego może się posunąć zaślepiony rządzą pieniądza człowiek? Robin Cook nie podaje gotowych odpowiedzi. On pyta. A te pytania i ich literackie tło są tak prawdziwe, że aż straszne.

Dzięki zakończeniu (dość nietypowemu jak na Cooka) zostajemy w przeświadczeniu o równi pochyłej, z jakiej stoczyć się może człowiek przekraczający wąską granicę etyki i zagłuszający w sobie głos sumienia…

Na koniec dodam jeszcze, że miło jest „spotykać” w powieściach bohaterów poprzednich książek autora, tak niby przypadkiem, na literackich korytarzach…Ten świetny zabieg nie tylko sprawia, że traktujemy bohaterów jak najlepszych znajomych, których obdarzamy zaufaniem i sympatią, ale i nadaje wyjątkowej autentyczności wszystkim wydarzeniom…Biorąc pod uwagę tematykę – może to właśnie jest najbardziej przerażające?

Ewelina Magdziarczyk-Plebanek

Robin Cook „Polisa śmierci”, Rebis 2012.

Książka dostępna w Wypożyczalni dla Dorosłych