„Poczucie kresu” Juliana Barnesa

Julian Barnes, „Poczucie kresu”

Uhonorowana w 2011 roku prestiżową Nagrodą Bookera książka Juliana Barnesa pt. „Poczucie kresu” trzyma w napięciu do ostatniej strony. Historia jest na pozór spokojna, pisana z perspektywy czasu: emerytowany bohater Anthony Webster, zwany przez niektórych Tonym, stara się rozwikłać zagadkę z przeszłości, dotyczącą najbliższego przyjaciela – Adriana. To główny wątek, osnuty filozoficznym rozmyślaniem nad czasem, pamięcią, jej fragmentarycznością, małą historią oraz wielką literaturą z prawdziwymi, żywymi emocjami. Chłopcy – koledzy narratora ze szkoły – kształtują swój światopogląd bardzo starannie. Anthony wspomina: ?Jeśli Alex czytywał Russella i Wittgensteina, to Adrian czytywał Camusa i Nietzschego. Ja czytywałem George?a Orwella i Aldousa Huxleya; Colin czytywał Baudelaire?a i Dostojewskiego. Przesadzam tylko nieznacznie z tymi lekturami?. Ponadto słuchają Dworzaka i Czajkowskiego, Elvisa, Beatlesów, The Rolling Stones, The Hollies, The Animals i The Moody Blues. Z wyjazdów wakacyjnych wysyłają listy i pocztówki. Nie mają telefonów komórkowych, e-maila i Skype?a, a z dziewczyną zaczynają chodzić po wielu randkach i pocałunku na dobranoc.

Z mojego punktu widzenia świat ukazany przez Barnesa pretenduje do roli świata nieskażonego, pięknego, lepszego. Lecz i do tej rzeczywistości wkrada się niepokój. Ustalony porządek burzy pojawienie się – jak u Pawła Huellego w „Weiserze Dawidku” – nowego. To wspomniany już Adrian Finn „wysoki, nieśmiały chłopiec, który spuszczał wzrok i nie zdradzał swoich myśli”, który wprowadza rówieśników na nowe tory zamyślenia nad światem, zastanawia się nad naturą ludzką i swoją postawą zmusza do tego również współtowarzyszy rozmów. Po latach, wracając myślami do dnia, kiedy coś się wydarzyło (celowo nie piszę co), narrator ze „strzępów i łat” pamięci stara się zbudować wiarygodną historię. Przypomina sobie, co się działo, kiedy był w młody, analizuje jeszcze raz wszystkie sytuacje, przywołuje na nowo zapomniane i zakurzone wątki tkanej przez przeszłość opowieści. Po kawałku odsłania historię i wyłaniającą się zza niej prawdę. Wciąż na nowo rozkłada na czynniki pierwsze wydarzenia, w których uczestniczył. Pamięć go zwodzi, zaciemnia pewne sytuacja, a naświetla nowe.

W rozwikłaniu tajemnicy z przeszłości może pomóc list zaadresowany do Adriana. Przez kogo? A może drugi list z imieniem Anthony?ego w okienku koperty? Fragment pamiętnika? Wspomnienie dziewczyny, która tańczyła do dźwięków The Moody Blues? Dopiero ostatnie zdania powieści pozwalają czytelnikowi powiedzieć: „A więc to się wydarzyło”. Ale czy na pewno? Narrator jest bowiem świadom gry, jaką prowadzi z nim jego własna pamięć, nierozerwalnie związana z kształtującym ją czasem. Czy jednak to samo można powiedzieć o czytelniku?

?Żyjemy w czasie – trzyma nas w swoich ryzach i kształtuje „nigdy jednak nie odnosiłem wrażenia, że pojmuję go zbyt dobrze”.

Wszystkie przypisy pochodzą z książki Juliana Barnesa „Poczucie kresu”, wyd. Świat Książki, Warszawa 2012.

 

Katarzyna Rafałko

DKK w Wejherowie