
Rozpoczęliśmy spotkanie odczytaniem i omówieniem wiersza Kazimierza Brakonieckiego Taniec śmierci*. Przejmująca treść, w której nie o przeszłość chodzi, lecz o to, co tu i teraz, obok nas i kulturze dekalogu. ( do przeczytania poniżej)

Potem było Mein Gott, jak pięknie, czyli najnowsza książka Filipa Springera, którego gościliśmy kiedyś za sprawą jego debiutanckiej, a przez wielu ukochanej, Miedzianki.
Nowa książka jest efektem trzyletniej pracy i rowerowej wyprawy wzdłuż Odry, a potem nieco w głąb dawnych Prus, z otarciem się o Wejherowo. Dla kogo jest to książka? Dla wielbicieli Filipa Springera- to oczywiste, dla wodniaków i nie chodzi jedynie o amatorów żeglarstwa, raczej hydrologów, dla mieszkańców żyjących nad Odrą, tych którzy zamieszkali na tych ziemiach po r. 1945, dla urbanistów, architektów, przyrodników…Z tego wyliczenia wynika, że nie wszystkim klubowiczom lektura spodobała się, bo nie jesteśmy wspomnianymi. Jedno trzeba podkreślić, autor na pewno pokazał przedwojenne podejście urbanistów, architektów i mieszkańców do przyrody, jak postępować, by na styku natura- kultura, ta pierwsza ucierpiała jak najmniej, traktowana jak element kultury, a nie coś, co trzeba uczynić sobie poddanym. Wskazał początek antropocenu? Chyba tak, bo to, co autor nazywa Krainą, pejzaż i to co ponadurbanistyczne, jest w odwrocie, chociaż samo się nie dokonało. Do tego „potrzebny” był człowiek. Czarno- białe fotografie uzupełniają wędrówkę i, w naszym odczuciu, są hołdem złożonym nestorowi polskiej fotografii- Janowi Bułhakowowi.
Tyle naszych subiektywnych refleksji o książce Mein Gott, jak pięknie, którą polecamy.
Ewelina Roszman
/moderatorka DKK dla Dorosłych/


